image Strona Główna       image SKFAB00GBB       image ceelt smp       image Artykul1       image ArmyBeasts       image 2006 nov p3       

Odnośniki

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Pani Hunter zapomniała o zamążpójściu nieposłusznej córki i zaczęła
wypytywać o adres modnej krawcowej. Sara stała przy oknie odwrócona
plecami do reszty i nie uczestniczyła w rozmowie. Nie zdawała sobie sprawy,
że matka wie o odrzuconych oświadczynach hrabiego. Azy napłynęły jej do
oczu, gdy pomyślała, jak inaczej ułożyłoby się jej życie, gdyby John poprosił
ją o rękę.
Pobyt u Arabelli, widok dwóch młodych matek i ich dzieci, możliwość
wzięcia takiego malca na ręce - wszystko to uświadomiło Sarze, jak bardzo
pragnie mieć własny dom. Jej serce należy do Johna, ale jeśli jest mu
obojętna...
Westchnęła ciężko. Nie była pewna, czy potrafi wyjść za mąż tylko po
Anula & pona
ous
l
a
d
an
sc
to, by mieć dzieci i własne ognisko domowe. A przecież ludzie często tak
postępują. We Włoszech większość małżeństw układano między rodzinami,
nie pytając młodych, co do siebie czują i były to zazwyczaj małżeństwa udane.
Sama znała wiele pań, które wyszły za mąż posłuszne wyborom rodziców i
były szczęśliwe. Co prawda, dwie z nich miały kochanków, ale o tym głośno
się nie mówiło.
Nie tego sobie życzyła! Gdyby została żoną Johna, nigdy nie spojrzałaby
na innego mężczyznę, ale jakby się zachowała, gdyby została zmuszona do
małżeństwa z niechcianym mężczyzną? Arabella zapewniła, że Charles nigdy
nie dopuści do czegoś podobnego. Tyle że Charles nie musiał mieszkać z
mamą, a ona potrafiła być osobą niezwykle trudną do zniesienia, gdy ktoś
uparcie przeciwstawiał się jej woli.
Sara dobrze wiedziała, że londyński sezon to w oczach mamy jej ostatnia
szansa i że w najbliższych miesiącach będzie musiała dokonać wyboru. Pani
Hunter oczekiwała rychłego ślubu córki. Jeśli pod koniec sezonu Sara nie
będzie choćby po słowie z godnym uwagi kawalerem, matka gotowa uznać, że
córka zostanie starą panną.
Sara nie bała się matki, ale też nie chciała wdawać się w kłótnie z
ogarniętą obsesją rodzicielką, a tym bardziej mieszkać z nią do końca życia.
Zazdrościła Arabelli i Elizabeth zarówno małżeńskiego szczęścia, jak i
swobody.
Na początku podróży John popędzał konie, jakby chciał czym prędzej
zwiększyć dystans dzielący go od Sary, choć w gruncie rzeczy najchętniej by
zawrócił.
Uznał, że niemądrze postąpił, ulegając jej urokowi i w konsekwencji
przyjmując zaproszenie na bal wydawany przez Elizabeth. Ponadto, jeśli
domysły Charlesa były słuszne, a tak mu się wydawało, nie mógł zapominać o
tym, że ma wroga, kryjącego się tchórzliwie w cieniu. Najwyrazniej ktoś chciał
Anula & pona
ous
l
a
d
an
sc
zniszczyć jego życie, a może nawet życzył mu śmierci.
John nie był pewien, czy potrafiłby dowieść swojej niewinności, gdyby
przyszło mu stanąć przed sądem. Tego ranka, gdy Andrea się utopiła, spędził
kilka godzin ze swoim rządcą, a potem poszedł na długi samotny spacer, by
uporządkować myśli. Doszedł niemal do granic swoich gruntów, oddalając się
od rzeki, ale jak tego dowiedzie, jeśli zostanie oskarżony?
Różne pomysły przychodziły mu do głowy, mądrzejsze i głupsze, nie
mógł jednak pozbyć się myśli, że chyba zna autora anonimowych listów.
Charakter pisma był celowo zniekształcony, jednak Johnowi wydawało się, że
go rozpoznał.
Gdyby postawiono go w stan oskarżenia, nie byłby w stanie przedstawić
wiarygodnego alibi, tylko własne słowo przeciwko słowu tamtego. Autor
listów nie dysponował przecież żadnymi dowodami zbrodni, rzucał tylko podłe
oszczerstwa,ale i to wystarczyło. Ludzie powiedzą, że nie ma dymu bez ognia.
Nawet gdyby sprawą zajął się miejscowy sędzia pokoju i nie trafiła ona do
wyższej instancji, znajdą się tacy, którzy będą widzieć w nim mordercę.
Powiedział przyjaciołom o pogróżkach, ponieważ chciał, by wiedzieli, że w
każdej chwili jego imię może okryć się niesławą.
- Może byłoby jednak lepiej, Danielu, bym nie pojawił się na balu
Elizabeth.
Daniel się oburzył:
- Nie chcę nawet o tym słyszeć. Nikt z nas nie daje wiary tym
obrzydliwym kłamstwom.
- Ale inni mogą uwierzyć - zauważył John z gorzkim uśmiechem. - Ktoś
rzuci jedno złe słowo i brud przylgnie...
- Człowiek na tyle głupi, by widzieć w tobie mordercę, nie będzie miał [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • blacksoulman.xlx.pl