Odnośniki
|
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
do pokoju, w którym czeka tamten chłopak. Nos mam jeszcze bardzo spuchnięty, ale sińce pod oczami zaczynają blednąć. Jak on może patrzeć na mnie z taką sympatią i podziwem? Przecież stale jeszcze mam na twarzy ślady rąk tamtego mężczyzny. A moje ciało... Przebiega mnie dreszcz i odwracam się od lustra. Nie mogę stać tak wiecznie w tej łazience, muszę z niej wyjść. Nieśmiało otwieram drzwi i wślizguję się do pokoju. Chłopak czeka; na mój widok uśmiecha się, w jego oczach widać podziw. 96 anula - emalutka – Świetnie trafiłem z tymi spodniami, prawda? –mówi. – Naprawdę doskonale leżą. Przełykam ślinę. – Ja... nie będę mogła ci za nie zwrócić pieniędzy... Nie mam nic... – Słowa z trudem przechodzą mi przez gardło. Chłopak macha ręką. – Nie mówmy o tym. I tak już wydałem kupę forsy w czasie tej wycieczki. Zresztą fajnie było kupować to wszystko; zupełnie jakbym kupował ubranka dla lalki. To porównanie wcale mi się nie podoba. Nie jestem niczyją lalką... Ale na pewno nie chciał sprawić mi przykrości, więc nic nie mówię. – Dobrze się czujesz? Nie jest ci słabo? – dopytuje się troskliwie. – Czuję się o wiele lepiej. Dziękuję – odpowiadam. Nie potrafię wyrazić słowami tego, co czuję. Przepełnia mnie bezgraniczna wdzięczność. Jego twarz znowu rozświetla promienny uśmiech i moje serce zaczyna bić szybciej. Chłopiec wstaje z krzesła i wyciąga do mnie rękę. – Chodź, Callie, pójdziemy obejrzeć szczeniaki. Resztę dnia spędzamy na zabawie z małymi pieskami, spacerach po podwórzu i rozmowie ze starym kowbojem prowadzącym motel. Po obiedzie idziemy na spacer po okolicznych łąkach; chłopiec opowiada mi o ranczo, na którym mieszka razem z rodzicami, o koniach i zwierzętach, które hodują. Jest jedynakiem, a jego rodzice są dość starzy; mają około sześćdziesiątki. Widać, że syn jest ich jedynym skarbem; nic dziwnego, że jest taki życzliwy i ufny. Zachowuje się tak, jakby cały świat był dla niego stworzony i nie mogło mu się przytrafić nić złego. Pod wieczór bierzemy motocykl i jedziemy do miasta na pizzę. W restauracji jest mnóstwo młodzieży, wszyscy śmieją się i rozmawiają. Po raz pierwszy w życiu jestem w takim wesołym miejscu. Czuję się jak normalna nastolatka, która przyszła na pizzę ze swoim chłopakiem. Zawsze o czymś takim marzyłam. 97 anula - emalutka Teraz na wszystko jest już za późno. Nie mam prawa do radości. Jeśli mu o wszystkim opowiem, odwróci się ode mnie z niesmakiem. Jest oczywiście za dobrze wychowany, żeby coś powiedzieć, ale i tak zrozumiem wszystko po jego oczach. Idziemy do kina; w tym miasteczku jest tylko jedno kino. Film jest niedobry, dużo w nim przemocy i gwałtu. Nie podoba nam się. Potem wracamy do tamtego lokalu, żeby coś przekąsić i rozmawiamy o tym, co lubimy, a czego nie. Strasznie dużo mamy ze sobą wspólnego. Czytaliśmy sporo tych samych książek. On jest na drugim roku studiów. Mówię mu, że zawsze bardzo pragnęłam studiować, uczyć się dalej, ale nie mam żadnych szans. Bierze mnie za rękę i patrząc w oczy, mówi, że wszystko jest możliwe, jeśli człowiek wystarczająco mocno tego pragnie. Odwracam wzrok, żeby nie mógł odgadnąć, o czym myślę. Cóż on może wiedzieć o życiu? Dla niego nie ma rzeczy niemożliwych, nie ma nawet rzeczy trudnych! Wszystko zostanie mu podane na srebrnej tacy, a on tylko sięgnie po to i sobie weźmie. Ale jest tak miły, tak szczery i pełen dobrej woli, że nie mogę się na niego gniewać. Kiwam głową i patrzę w drugą stronę. Wtedy, trochę nieśmiało, zaczyna mi się zwierzać ze swoich planów. Zamierza skończyć studia i wyruszyć w długą podróż; chce zwiedzić cały świat, zanim zacznie pracować. – A potem wrócisz na ranczo? – pytam. – Jasne – odpowiada nieco zdziwiony. – Przecież to najpiękniejsze miejsce na świecie. Ożenię się i będę miał mnóstwo dzieci. Ale najpierw muszę znaleźć odpowiednią dziewczynę. Uśmiecha się do mnie. Czuję ucisk w żołądku, czerwienię się, serce podjeżdża mi do gardła. Chyba tak właśnie czuje się człowiek, który jest zakochany. A ja przecież nie mogę zakochać się w tym chłopcu! Nie wolno mi! On jest taki cudowny, jest księciem z bajki, pochodzi z tak dobrej rodziny, a ja.... Ja jestem Callie Pritchard, córką tej pijaczki z przyczepy. 98 anula - emalutka Kiedy chłopiec się dowie, kim jestem, odwróci się i odejdzie bez słowa. Jeździmy jeszcze trochę po mieście, a potem wracamy do motelu. Na autostradzie jest ciemno, nad głową widzę gwiazdy: są jak srebrne szpileczki wbite w poduszkę z atłasu. Dokoła pachnie trawą i szałwią. Jest ciepło, wystawiam twarz na powiew wiatru. Widzę plecy tego chłopca, jego ramiona i tył głowy, którą przechyla, żeby mi coś powiedzieć, przekrzykując pęd wiatru i hałas motoru. Nagle ogarnia mnie chęć, żeby się przytulić do niego i ukryć twarz w jego kurtce. Zamiast tego zdejmuję ręce z jego bioder i próbuję sama utrzymać równowagę. Nie chcę go dotykać. - Wszystko w porządku? – krzyczy. - Tak, tak. Chyba nie bardzo wierzy. Skręcamy na drogę prowadzącą do motelu. Kiedy wchodzimy do pokoju i zapalamy światło, czuję się strasznie skrępowana. Teraz wszystko jest inaczej. Jestem już zdrowa i silna; nie jestem już tym małym, obolałym zwierzątkiem, które przyniósł poprzedniego dnia. Oboje nie wiemy, jak się mamy zachować. W końcu biorę koszulkę, którą mi kupił, i idę do łazienki. - Ja pierwsza – mówię. - Dobrze –odpowiada i kiwa głową. Szybko się przebieram i myję twarz. Kupił mi nawet szczotkę do zębów, mydło, pastę i krem do rąk, jest też grzebień. Nie mieści mi się w głowie, że ktoś może być tak troskliwy i wspaniałomyślny. Kiedy jestem gotowa, wychodzę z łazienki i wsuwam się nieśmiało pod kołdrę, kładąc się na samym brzegu łóżka. – Prześpię się na fotelu, tak jak poprzedniej nocy – mówi chłopiec, nie patrząc na mnie. – Jest całkiem wygodnie. Czuję, jak ogarniają mnie wyrzuty sumienia. Już tyle dla mnie zrobił. Przez całą
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
zanotowane.pldoc.pisz.plpdf.pisz.plblacksoulman.xlx.pl
|